Marcel część 5 Wstałam rano w doskonałym humorze. Zapomniałam o nie przyjemnym spotkaniu z Johnem. Jeden wieczór z Marcelem wystarczył bym o nim zapomniałam. Czułam się szczęśliwa i po raz pierwszy wolna. Nie musiałam się nikomu tłumaczyć. Robię to na co mam ochotę. Pomyślałam o Marcelu, który ukrywał prawdziwego siebie. Ludzie naprawdę są powierzchniowi. Dzisiaj ostatni dzień zdjęć, tyle ostatni dzień, kiedy zobaczę Marcela w pracy. Nie mam zamiaru z niego rezygnować, kiedy wpadłam po uszy. Nie wyobrażam sobie dnia bez tych zielonych kocich oczu i uroczych dołeczków na jego twarzy. Zjadłam swoje śniadanie i ruszyłam do pracy. Jechałam samochodem i słuchałam muzyki. Kiedy sobie przypomniałam. Cholera mruknęłam pod nosem. Dzisiaj będę musiała pozować z Johnem. Może uda mi się z tego jakoś wymigać. Wystarczy, że o nim pomyślę to zbiera mi się na wymioty. A jeśli dzisiaj zachowała się jak rozkapryszona gwiazdka. To nie głupi pomysł. Weszłam do studia. Od razu powitał mnie Marcel z ...