Marcel część 6

Jego usta odnalazły moje. Całował mnie z taką delikatnością i uczuciem. Był to jeden z najwspanialszych pocałunków w moim życiu. Oderwaliśmy się od siebie z powodu braku tlenu. Stykaliśmy się czołami. Nasze oddechy były ciężkie, a ja uśmiechałam się jak głupia do sera.
[T.I]- Wejdziesz? zapytałam z nie ukrywając, że tego pragnę.
M- Z chęcią: odpowiedział z tym swoim uśmieszkiem
Moje ręce drżały. Nie mogłam otworzyć głupich drzwi. Poczułam duże dłonie na swoich biodrach. Po chwili nie miałam w rękach kluczy. Marcel delikatnie odsunął drzwi. Sam podszedł do drzwi i je odtworzył. Grzecznie przepuścił mnie w drzwiach. Weszłam do mieszkania i zapaliłam światło.
[T.I]- Napijesz się herbaty.
M- Z miłą chęcią.
Usiedliśmy w salonie. Ciesząc się swoim towarzystwem. Włączyłam 50 Twarzy Greya. Wtuliłam się mocno w jego klatkę. Zastanawiałam się, kiedy Marcel powie mi o swoich uczuciach. A może to ja powinnam przejąć inicjatywę? Mój mózg pracował na najwyższych obrotach. W ogóle nie koncentrowałam się na filmie. W końcu dobiegł końca. Chwycił pilot i wyłączył telewizor
M- Wiem, że to głupie co powiem, ale kocham cię. Najszerszym i najprawdziwszym uczuciem. Dla mnie jesteś idealna pod każdym względem. Chciałbym, żebyś została moją dziewczynę, jeśli czujesz do mnie to samo.
[T.I]- Oh Marcel. To było piękne. Oczywiście, że chce zostać twoją dziewczyną. Kocham cię.
M- Na zawsze
[T.I]- Na zawsze: wyszeptałam. Naszą przysięgę przypieczętowaliśmy słodkim i pełnym miłości pocałunkiem. Nie wierzyłam w to co się dzieje. Znalazłam swojego księcia na białym koniu. Jestem szczęśliwa. Moje serce było przepełnione radością. Obudziłam się rano koło mojego chłopaka. Wyglądał tak słodko jak spał. Kręcone włosy okalały jego śliczną twarz. Ciemne rzeczy rzucały cień na policzki. Wstałam i ruszyłam do kuchni zrobić śniadanie. Dzisiaj mam wolne, mogę spełnić dzień na wylegiwaniu się na kanapie przed telewizorem, albo z dobrą książką, lub na przytulaniu się do Marcela. Postanowiłam zrobić jajecznicę i kanapki z serem i szynką. Usłyszałam głośne ziewniecie i skrzypienie na schodach. Mój mężczyzna się obudził. Nawet z samego rana wyglądał idealnie.
[T.I]- Jak się spało?
M- Bardzo dobrze, tylko miałam nie miły poranek.
[T.I]- A to czemu?
M- Zamiast obudzić się przy mojej ślicznej dziewczynie. Budzę się sam.
[T.I]- Bo twoja śliczna dziewczyna wstała i zrobiła nam śniadanie. Masz dzisiaj do pracy?
M- Mhm, ale myślałam, że wieczorem możesz do mnie przyjść. Zjemy kolacje, obejrzymy jakiś film. Co ty na to?
[T.I]- Pewnie. Przyjdę do ciebie o 20,00
Śniadanie zjedliśmy spokojnie. Marcel musiał iść do siebie, przebrać się w czyste ciuchy i iść do pracy.
M- Pa mała: pocałował mnie czule i wyszedł z domu. Boże co ten chłopak ze mną robi. Przechodzę właśnie mini zawał serca.
Hejka jak mijają wam święta. Mi bardzo dobrze, tylko za dużo jedzenia jak dla mnie. Właśnie skończyłam czytać Ciemniejszą Stronę Greya. Książka jest po prostu bosko. Ubóstwiam Greya. Mam nadzieję, że wy też wypoczeliście, bo ja na pewno. A wracając do Marcela. Nie myślcie, że teraz wszystko będzie jak w bajce. Żyli długo i szczęśliwe. John nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Do zobaczenia :*

Komentarze

  1. Hejka rozdział był boski xD Czytam wszystko co piszesz i starsznie mi sie podoba i wgl takie suuper xD hah tez czytałam Greya ale ja już skończyłam xD Też uwazam że jest super ale co do filmu......(nie komentuje)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga