Marcel część 7

 Szykowałam się na kolacje z Marcelem. Nie wiedziałam w co się ubrać. Na luzie czy elegancko.? Dlaczego ja zawsze mam takie durne problemy. Zaśmiałam się po cichu. Pójdę na luzie. Biała bokserka, czarne rurki, czerwona koszula w kratę i czerwone trampki. Włosy proste i rozpuszczone. Idealnie mruknęłam do siebie, gdy przeglądałam się w lustrze. Usłyszałam pukanie do drzwi. Pobiegłam radośnie do drzwi. Myślałam, że to Marcel, ale to nie był on. Tylko John. Poczułam ból w głowie. Nic więcej nie pamiętam. Obudziłam się w jakieś piwnicy czy nie wiadomo gdzie.Ręce i nogi miałam związane. Boże co on mi zrobi. Po moich policzkach spływały łzy. Miałam ochotę krzyczeć, piszczeć. Nie miałam sił. Byłam wykończona psychicznie. Wiedziałam, że John źle zniósł nasze rozstanie, ale żeby posunął się do porwania. Nie myślałam, że z nim jest aż tak źle. Może powinnam mu pomóc, ale skąd miałam wiedzieć. Zawsze był silny i pewny siebie. Nigdy nie przejmował się opinią innych, a zwłaszcza z dziewczynami. Bo żadna z nim nie zerwała. To on zawsze zrywał z nimi. Zaczęłam przyglądać miejscu, w którym się znajdowałam. Byłam pewna, tylko koloru ścian. Były szare. Chłodne mury przypomniały mi ściany więzięnia. Czułam się jak więzień. Idiotko przecież ty jesteś więzieniem. Zamknięta w ciemnym pomieszczeniu i przywiązana do jakieś rurki. Co?! Kurwa jaka rurka! Dopiero teraz zorientowałam się, że opieram się o grubą metalową rurkę. Ręce, które były wykręcone do tyłu i przywiązane zaczęły boleć. Po mojej twarzy zaczęły spływać łzy bezsilności. To wszystko moja wina. Powinnam z nim porozmawiać. To wszystko mnie wykańcza. Dopiero teraz zauważyłam. Niedaleko moich nóg leżało jakieś małe srebrne ostrze.Były zbyt tępe by przeciąć linii, ale było sam raz żeby.... Nie ważne. usłyszałam, że wkłada ktoś klucz do zamka. Przekręca i wchodzi do środka. Zobaczyłam John. Miałam ochotę wymiotować. W ręku trzymał talerz z jedzeniem. Mój żołądek to jeden wielki supeł. Nie mam zamiaru jeść. Wzrok wbiłam w podłogę. Nie mogłam spojrzeć prosto w oczy. 
J- Hej maleńka. Mam nadzieje, że dobrze się czujesz: powiedział z troską w głosie: przyniosłem ci coś do jedzenia. Ryż z sosem słodko-kwaśnym
[T.I]- Nie jestem głodna. John wypuść mnie. Porozmawiamy u mnie na spokojnie. O tym co się zdarzyło. Możemy przecież być przyjaciółmi. 
J- A ty nadal masz być z tym idiotą Marcelem, który ukrywa się pod ciuchami babci. Jesteś moja. Zrozum to w końcu. Nie masz prawa ode mnie odejść.. Dopóki ja i na to nie pozwolę. Zrozumiano. A teraz ie na karmię. 
Nałożył na widelcu trochę ryżu. Moje usta zacisnęły się w cienką linie.Głośno westchnął. W ręku trzymał mój telefon.
J- Muszę wykonać telefon. Do pewnej osoby. Wyszedł. On chce zadzwonić Do Marcela. Nie zaczęłam krzyczeć. Na darmo
Perspektywa Marcela
Siedziałem i czekałem na moją [T.I], ale nie przyszła. Musiało coś się stać. Dzwoniłem do niej od wczoraj wieczór, ale nie nie odbierała. Przecież [T.I] nigdy by czegoś takiego zrobiła. Nie spałem całą noc. A jeśli miała wypadek czy ktoś jej coś zrobił. Wtedy nie ręczę za siebie. Poszedłem do niej do domu. Nikogo tam nie były. Drzwi były zamknięte. Cholera co się stało. Wróciłem do siebie. Nie miałem ochoty jeść. Skierowałem się do salonu i siedziałam jak głupi. Gdy zadzwonił mój telefon. To ona. Od razu odebrałem. W moim sercu zagościła radość.
M- [T.I] kochanie gdzie jesteś
J- Witaj Marcel: usłyszałem głos Johna.
M- Gdzie jest [T.I]? powiedziałem zdenerwoway
J- W bezpiecznym miejscu. Chcesz ją odzyskać. No to przyjdź na stare magazyny. Jutro wieczorem. 
M- Będę 
I się rozłączył
Hej. Bardzo was przepraszam, że dopiero teraz dodaje kolejną część z Marcelem, ale dzisiaj dopiero odzyskałam laptop, który był w naprawie od poniedziałku.Jak podoba się wam ta część? Jak myślicie jak skończy się historia Marcela i [T.I]. Ja już mam pomysł.Od 13-15 maju będę w jednostce wojskowej. Nie wiecie jak się ciesze. Do zobaczenia i miłego weekendu :*

Komentarze

  1. WIDZĘ, ŻE AKCJA SIĘ ROZKRĘCA, NIE MUSISZ SIĘ PRZEJMOWAĆ, JA POCZEKAM NAWET KILKA TYGODNI, ŻEBY PRZECZYTAĆ KOLEJNE CZĘŚCI TEGO CUDA. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NN
    ELLA

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga