Louis część 1
Większość ludzi uważa, że miałam idealne dzieciństwo, ale ono takie nie było. Mama prawnik, a tata lekarz. Od urodzenia mi wpajali. Na pierwszym miejscu nauka, a przyjaciół później znajdziesz. Dlatego nie miałam przyjaciół w szkole. Jedynych jakich miałam to były moje książki. Rodzice już za mnie podjęli decyzje kim będe. Miałam zostać prawnikiem tak jak mama i później kierować jej kancelarią, ale ich plany się pokrzyżowały. A tak w ogóle to się nie przedstawiłam. Jestem [T.I]. Teraz jest psychologiem. Mam szczęśliwą rodzinę. A jak do tego doszło to zaraz wam opowiem. Byłam w ostatniej klasie liceum. Zbliżał się koniec semstru i związane z tym egzaminy. Od nauczyciela zależalo czy będzie to projekt czy test. Wchodząc do klasy od biologii. Rozmyślałam na co zdecydowała się pani profesor. Szczerze wolałam test. Projekty, które trzeba było wykonać w grupie to nie dla mnie. Byłam przecież introwertyczką. Siedziałam w ostatniej ławce czekając na Panią profesor wyciągnęłam swój szkicownik. Taka moja ukryta pasja. Rodzice nie mieli pojęcia, że rysuje. Wszystkie rysunki myśleli, że kupiłam. Może to i lepiej. Po paru minutach do klasy wpadła Pani profesor.
P- W tym roku postanowiłam zrobić odstępstwo od naszej tradycji w zaliczaniu semestru. Nie będzie testu, tylko zrobicie projekty w parach na dany temat.
Gdy zaczęła wymieniać pary. Ja odpłynęłam. Miałam nadzieje, że będe w parze. Z miłą dziewczyną. Podobną do mnie, ale cóż. Każdy wiedział, że jest to najbardziej nieprzewidywalna osoba w całej szkole. Gdy nagle wyczytała moje nazwisko
P- [T.N] i Tomlinson. Tematy jutro zostaną wywieszone na drzwiach sali. A teraz wróćmy do układu krwionośnego człowieka.
Zaczęła tłumaczyć. Cała znieruchomiałam. Każdy tylko nie on. Dręczył mnie od pierwszej klasy liceum. Wyzywał, popychał, obrażał. Nie mogę być z nim w parze. Po lekcji postanowiłam zostać w klasie. Czekałam aż wszyscy opuszczą klase. Wtedy podeszłam do biurka.
[T.I]- Proszę Pani czy ten projekt mogłabym zrobić sama? Zapytałam cicho
P- Dlaczego?
[T.I]- Nie chce być w parze z Louisem: wyszeptałam
P- Wiem, że Louis jest trudny, ale musisz wytrzymać te 4 tygodnie. To było by nie fair wobec innych uczniów.
[T.I]- Dobrze. Dziękuje za fatyge
Wyszłam szybko z klasy. Louis był typem bad boy'a. Jego ciało zdobiły tatuaże. Zawsze nosił ciemne ciuchy. Nie odłącznym elementem była czarna skórzana kurtka. Teraz gorszym wyzwaniem było to powiedzieć rodzicom. Echhh westchnęłam cicho w myślach. Ruszyłam do sali od j. polskiego. Usiadłam tak jak zawsze w ostatniej ławce i zaczęłam rysować portret dziewczyny, którą wczoraj widziałam. Cała zapłakana twarz miała schowaną w dłoniach. Rysowałam ostatnie kreski, kiedy ktoś stanął za mną i zadał pytanie.
L- Kto to jest?: od razu rozpoznałam ten głos. Wielki Pan Tomlinson pojawił się bez swoich kumpli. Co się stało? pomyślałam.
[T.I]- Czego chcesz Louis?: odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Cicho westchnął, kiedy usłyszał moje pytanie.
L- Musimy zrobić te projekt. Chce go zrobić jak najszybciej. Najlepiej było by to zacząć już od jutra. Więc mój czy twój dom?
Rozważyłam wszystkie za i przeciw. Doszłam do wniosku, że w moim domu nie będzie mi przynajmniej ubliżał.
[T.I]- Mój dom: podałam mu kartkę z adresem i z godziną o której ma się wstawić. Odwróciłam się by już nie patrzeć na jego twarz. Może na razie zawiesił topór wojenny, ale po skończonym projekcie wszystko wróci do normy. Gdy wróciłam do domu zadziwił mnie fakt, że moi rodzice siedzą w salonie. Od razu skierowałam się do kanapy na której siedzieli.
[T.I]- Mamo, tato muszę wam coś powiedzieć.
M- [T.I] co się stało?
[T.I]- Żeby zaliczyć semestr z biologii. Musimy zrobić projekt w parach. A moim partnerem jest Louis Tomlinson.
T- Ten Louis! Nie podoba mi się to, ale musisz to zrobić. Mam nadzieje, że nie będziecie spotykać się u niego.
[T.I]- Nie tato. On będzie tutaj przychodził. Zaczynamy od jutra. Idę zjeść obiad.
Komentarze
Prześlij komentarz