Imagin Zayn część 7

 Perspektywa Zayna
Dobijałem się do drzwi [t.i], ale ona nie otwierała. Zaczynałem się martwić. Musiało coś się stać. [T.I] jest typem dziewczyny, która nagle zmienia zdanie, a po za tym była szczęśliwa, kiedy zapraszałem ją na kolacje. Pamiętałem tylko, że jej pokój połączony jest z balkonem. Zacząłem obchodzić cały jej dom, gdy zobaczyłem balkon. Nie wiedziałem jak się dostać. Nie miałem jak się wspiąć. Oparłem się o drzewo i głośno westchnęłam. DRZEWO krzyknąłem w myślach.Jego gałęzie dotykają balkonu [T.I]. Dobra Malik. Zaczynamy. Zacząłem wspinać się powoli. Dotarłem do gałęzi i zwinne dostałam się do balkonu. Siedziała na łóżku i płakała. Poczułem ból w okolicach serca. Od zawsze tak reagowałam, gdy widziałem ją smutną, czy kiedy płakała. Naprawdę ją kocham. Nienawidzę, kiedy jest smutna. Chciałbym budzić się koło niej codziennie. Pragnę wywoływać u niej uśmiech. I to jest chyba najważniejsze. Chciałbym, żeby mnie pokochała, ale prawdziwego mnie. Ta ostatnia myśl wywołała u mnie uśmiech. Wyglądała wspaniale. W zwykłej czerwonej koszuli w kratę i czarnych rurkach. Otrząsnełem się i zapukałam w drzwi balkonowe. Podniosła głowę. Moje serce zabiło szybciej, gdy zobaczyłem te brązowe oczy, ale poczułam smutek. Były one pełne łzy. Gdy, tylko zobaczyło mnie na balkonie. Podeszła do okna i zasłoniła je błękitną sztorą
Z- [T.I] otwórz krzyknąłem głośno. Nic nie podziałało. Nie poddam się, kiedy jestem tak blisko
 Proszę otwórz mi. Nie odejdę z stąd, dopóki mi nie otworzysz. Gotowy jest tutaj spać zagroziłem.
Siedziałem tak od 20 minut i zero reakcji. Po chwili usłyszałem szuranie kapci i odsłanianie sztor. Odtworzyła drzwi. Stała tam i była taka piękna, po mimo rozmazanego makijażu.
Z- Mogę zapytałem cicho
[T.I]- Tak wejdź powiedziała, równie cicho
Wszedłem i rozejrzałem się po jej pokoju. Ściany miały odcień bladego fioletu. Jedną ścianę zajmowała półka z książkami. Musiała to być jej prywatna kolekcja. Na przeciwko było wielkie łóżko, pokryte wielokolorowymi poduszkami. W kącie stało biurko i wygodny fotel. 
Normalnie
[T.I]- Zostałeś powiedziałam cicho
Z- Pewnie. Dlaczego nie chciałaś mi otworzyć zapytał.
[T.I]- Zayn. Jesteś pewien, że chcesz spotykać się z kimś takim jak ja.
 Z- [T.I] może uznasz mnie za debila idiotę kogo tam ze chcesz, ale ja ci muszę to powiedzieć. Zakochałem się w tobie, kiedy tylko weszłaś do klasy. Wiem, że źle próbowałem cię poderwać. Powinnaś poznać prawdziwego mnie i chyba to zrobiłaś przerwał i delikatnie się zaśmiał. Zaraz dalej kontynuował Poznałaś prawdziwego Zayna Malika. Jesteś wspaniałą dziewczynę. Jesteś inna, oczywiście w tym pozytywnym sensie. Delikatna, czuła. Nie mogłem znieść, że ten skurwiel cię tak skrzywdził. Miałem ochotę go zabić. 
Skąd Zayn wiedział o Kamilu. Zawsze starałam ukryć się fakt, że miałam chłopaka
[T.I]- Skąd wiesz o Kamilu.
Z- Przez pewien czas byłaś po prostu szczęśliwa i zakochana, a potem smutna, przybita z podkrążonymi oczami. Koniec tematu o tym idiocie. [T.I] wiem, że to, tylko głupie prosto słowa, ale to najszczersze słowa. [T.I] KOCHAM CIĘ. Poczekaj chwilę.
Wybiegł z domu jak poparzony i zaraz wrócił z gitarą w ręku. Usiadł koło mnie na łóżku. Gitara zaczęła wydobywać ciche delikatnie dźwięki. Po chwili usłyszałam bajeczny głos, który idealnie pasował do muzyki, która wydobywała się z gitary.
 Your hand fits in mine like it’s made just for me
But bear this in mind, it was meant to be
And I’m joining up the dots with the freckles on your cheeks
And it all makes sense to me
 I know you’ve never loved the crinkles by your eyes when you smile
You've never loved your stomach or your thighs
The dimples in your back at the bottom of your spine
But I love them endlessly
I won't let these little things
Slip out of my mouth
But if I do
It’s you
Oh, it’s you
They add up to
I’m in love with you
And all these little things
To było piękne. Po moich polikach spływały łzy wzruszenie. Zayn odłożył gitarę obok. Po prostu się patrzył na mnie z czułością malowaną w jego czekoladowych oczach. Odezwał się po chwili
[T.I]- Wiesz co Malik. Też cię kocham
I wpiłam się zachłannie w jego wargi.
KONIEC
Część. Przed wami ostatnia część Zayna. Mam nadzieje, że wam się podoba. Przepraszam, że wcześniej jej dodałam. Miałam nadzieje, że znajdę chociaż dwa komentarze pod szóstą częścią, ale nie. No to trudno. Nie mogę was do niczego zmuszać. Koniec z tym. Zaczęła się szkoła. Nauczyciele powariowali. W pierwszym tygodniu dowalili nam dwie prace klasowe. Do tego w środę autobus mi zwiał. Miałam ochotę zatłuc kierowcę, który wyjeżdża trzy minuty przed czasem. A jak tam u was. Macie już ferie. Pierwszą część z Marcelem dodam pewnie w weeekendem z powodu nawału nauki. Uwierzcie w drugiej klasie lo nie jestem łatwo. Do zobaczenia :*

Komentarze

  1. BOŻE, JAK ŻYĆ BEZ INTERNETU ;-; PRZECZYTAŁAM TYDZIEŃ TEMU, A DOPIERO DZISIAJ MOGĘ SKOMENTOWAĆ ;-;
    ZABRAKŁO MI MYŚLNIKÓW, ALE TO NIE JEST JAKIŚ OGROMNY BŁĄD, BO SPOKOJNIE MOŻNA SIĘ DOMYŚLIĆ, ALE TAK NA PRZYSZŁOŚĆ ; )
    TAKI UROCZY ZEN, TO CHYBA MOJE ULUBIONE WYDANIE, A JESZCZE LITTLE THINGS, MAM OGROMNĄ SŁABOŚĆ DO TEJ PIOSENKI I WYKORZYSTUJĄC TUTAJ JEJ TEKST, ABSOLUTNIE MNIE KUPIŁAŚ.
    SZKODA, ŻE TO JUŻ KONIEC ZAYNA, ALE JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ MARCELKA.
    ŻYCZĘ MIŁEJ NAUKI, JA JESZCZE PRZEZ TYDZIEŃ MAM FERIE ; D
    ELLA

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga