Marcel część 7 Szykowałam się na kolacje z Marcelem. Nie wiedziałam w co się ubrać. Na luzie czy elegancko.? Dlaczego ja zawsze mam takie durne problemy. Zaśmiałam się po cichu. Pójdę na luzie. Biała bokserka, czarne rurki, czerwona koszula w kratę i czerwone trampki. Włosy proste i rozpuszczone. Idealnie mruknęłam do siebie, gdy przeglądałam się w lustrze. Usłyszałam pukanie do drzwi. Pobiegłam radośnie do drzwi. Myślałam, że to Marcel, ale to nie był on. Tylko John. Poczułam ból w głowie. Nic więcej nie pamiętam. Obudziłam się w jakieś piwnicy czy nie wiadomo gdzie.Ręce i nogi miałam związane. Boże co on mi zrobi. Po moich policzkach spływały łzy. Miałam ochotę krzyczeć, piszczeć. Nie miałam sił. Byłam wykończona psychicznie. Wiedziałam, że John źle zniósł nasze rozstanie, ale żeby posunął się do porwania. Nie myślałam, że z nim jest aż tak źle. Może powinnam mu pomóc, ale skąd miałam wiedzieć. Zawsze był silny i pewny siebie. Nigdy nie przejmował się opinią innych, a zwłaszc...
Komentarze
Prześlij komentarz