Marcel część4

Umówiłam się z Marcelem na kolacje. Gdy zobaczyłam jego minę, gdy się zgodziłam. Myślałam, że zwariuje sama ze szczęścia. W kącie pojawiły się dwa urocze dołeczki. Ubrałam się w zwiewną, krótką sukienkę w kwiatki. Na to założyłam baleriny i dżinsową kurtkę. Wyprostowałam włosy i związałam je wysokiego kucyka na czubku głowy. Wyglądam dobrze. Stwierdziłam w domu, gdy szykowałam się do wyjścia. Miałam brać swoją czarną torebkę, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Przecież z nikim się nie umawiałam na dzisiejszy wieczór. Otworzyłam drzwi. Nie zgadniecie kogo w nich zobaczyłam. Johna. Jak ten idiota ma czelność się tutaj pokazywać po tym wszystkich
J- [T.I] proszę cię porozmawiajmy.
[T.I]- John nie mamy o czym rozmawiać, a teraz idź stąd. Jestem umówiona.
J- Jak to nie mamy o czym rozmawiać, a my
[T.I]- Jakie my nie ma żadnego my! wykrzyczałam. Zdenerwował mnie.
J- [T.I] wiem, że cię zraniłem, ale tamta dziewczyna nic dla mnie nie znaczyła. Liczysz się tylko ty.
[T.I]- Przesuń się chcę zamknąć drzwi: powiedział wychodząc z domu. Zakluczyłam drzwi. Ominęłam tego idiotę i zaczęłam się kierować do domu Marcela. Starałam się troszkę odprężyć, ale na darmo bo John znowu zaczął swoją gadkę.
J- Nie mów, że idziesz to tego frajera. To dla niego się tak odstroiłaś: odwróciłam się na pięcie i wykrzyczałam mu prosto w twarz
[T.I]- Po pierwsze on nie jest żadnym frajerem. Po drugie to ty jesteś tym frajerem, a po trzecie skończyłam z tobą: Miałam już iść dalej, gdy poczułam, że John chwyta mocno za mój nadgarstek i ciągnie do siebie. Próbowałam mu się wyrwać, ale na darmo
J- Posłuchaj mnie teraz uważnie. To nie ty decydujesz kiedy będzie koniec. Jesteś moja kochanie. Rozumiesz to.
[T.I]- Nie nie rozumiem. Nie jestem i nigdy nie będę twoją własnością, a teraz puszczaj mnie: wykrzyczałam. Ujrzałam wtedy Marcela, ale nie wyglądał jak Marcel. Miał na sobie biały t-shirt, czarne rurki i zarzuconą granatową marynarkę. Włosy nie były zaczesane do tyłu, tylko pozostawione w nieładzie. Pozbył się też okulary. Jego zielone błyszczały.
M- Nie słyszałaś pani. Powiedziała, żebyś ją puścił. To to zrób: jego głos brzmiał jakoś inaczej ostrzej i pewnie siebie. John rozluźnił uścisk. Wykorzystał okazję wyrwał się mu i pobiegłam do Marcela
M- Wszystko okey? zapytał delikatnie i spokojnie. Pokiwałam, tylko głową. Nie mogłam wydusić z siebie żadnych słów. John zachował się jak kompletny psychol. Nie poznawałam w nim chłopaka, w którym się zachowałam
J- Wiesz, że ja nigdy nie odpuszczam. Zawsze dostaje to co chcę: i po prostu odszedł. Marcel delikatnie mnie objął i zaczął prowadzić mnie do swojego mieszkania. Mieszkał w prześlicznym białym domku, podobnie jak ja. Wnętrze emanowała ciepłem i bezpieczeństwem. Marcel zaprowadził mnie do salonu, który był utrzymanym w ciepłych odcieniach brązu.
M- Pięknie wyglądasz: powiedział z tą swoja charakterystyczną chrypką. Po moim ciele przeszły przyjemne dreszcze
[T.I]- Dzięki ty też dobrze wyglądasz. Marcel mogę cię o coś zapytać
M- Pewnie pytaj. Domyślam się co chcesz wiedzieć: zachęcił mnie uśmiechem
[T.I]- Dlaczego ukrywasz prawdziwego siebie: zapytałam cicho
M- Wiesz dlaczego. Przeżywałam to w liceum. Dziewczyny uganiały się za mną bo byłem przystojny. Nie próbowały mnie poznać. Liczył się tylko wygląd. Gdy, tylko dostałem tą pracę. Postanowiłem, że będę ubierać się jak kujon. Chciałem zobaczyć czy ludzie będą próbować mnie poznać. Niestety śmiali się ze mnie i słyszałam tylko złośliwe docinki, tylko ty mnie próbowałaś poznać. Zdziwiłem się gdy pierwszego dnia, gdy przyszłaś do studia. Postawiłaś się Johnowi. Stanęłaś w mojej obronie. Poczułem, że jesteś inna. Po mimo, że jesteś śliczna. Nie wykorzystujesz tego. Masz wielkie serce.
[T.I]- Przesadzasz. Wiem dokładnie co czujesz. Przeżywałam to w gimnazjum. Na każdym kroku słyszałam, jaka to ja jestem brzydka i takie tam. Dogryzali mi tylko dlatego, że nie chodziłam na imprezy. Nie piłam, nie paliłam. Byłam dobrą uczennicę. Nikomu nigdy nie zrobiłam krzywdy. Pamiętam to jak wczoraj. Jak jedna z dziewczyn próbowała obciąć mi włosy, a na trzeci dzień próbowała się ze mną zaprzyjaźnić, tylko dlatego, że wygrałam casting. Od tamtej chwili moje życie obróciło się o 180 stopni. Później poznałam Johna, ale resztę chyba znasz
M- Tak znam: wyszeptał
[T.I]- Uważasz, że jestem śliczna. Wcale nie. Jestem najbrzydszą osobą na całej kuli ziemskiej: zażartowałam
M- Tak masz rację, jak mogłem takiego paszteta do domu wpuścić: Oboje zaczęliśmy się śmiać. Resztę wieczoru minęła w bardzo przyjemnej atmosferze. Żartowaliśmy i lepiej poznawaliśmy siebie. Po skończonej kolacji. Marcel odprowadził mnie do domu. Na pożegnanie przytulił mnie i ruszył z powrotem do siebie. Weszłam do domu. Przekręciłam zamek w drzwiach i ześliznęłam się po nich. Był to najlepszy wieczór w moim życiu. Marcel to wspaniały facet. Boże ja się chyba zakochałam. Głośno westchnęłam i weszłam schodami do góry. Kierując się do prosto do łazienki.
Hejka :D Przed wami trzecia część Marcela. Od czwartku nie chodziłam do szkoły z powodu choroby. Gorączka katar kaszel. Nie mogłam praktycznie nic mówić. Dla mnie totalna masakra, ale na szczęście już jest okey. Mam nadzieje, że ta część przypadnie wam do gustu. Oczywiście liczę na komentarze. Pa pa ;* Miłego tygodnia.

Komentarze

  1. OMG ale psychol (wiecie o co chodzi xD) i ten nasz słodki Marcel <3333

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga