Niall część 4

Doszliśmy powoli do budynku gdzie znajdowała się pielęgniarka. Niall cały czas mi towarzyszył. Cieszyłam się, że był ze mną, pomimo tej całej sprzeczki na korytarzu. Pielęgniarka dała mi wykład na temat swojego bezpieczeństwa. Niall widząc moją minę. Postanowił mnie uratować i odezwać się.
N- Proszę pani może ja teraz odwiozę [T.I] do domu, a ona weźmie tam wszystkie leki jakie powinna zażyć 
P- Czujesz się już lepiej: zapytała się 
[T.I]- Tak proszę pani a w domu mam wszystkie potrzebne lekarstwa: odpowiedziałam
P- No to idźcie 
Równocześnie powiedzieliśmy do widzenia i wyszliśmy z sali. Nie wiedziałam kompletnie co powiedzieć. Patrzyłam się w tempo chodnik jakby był czymś interesującym. Miałam zamiar skręcać w stronę swojego domu, gdy ktoś złapał mnie za nadgarstek
N- A ty gdzie się wybierasz
[T.I]-  Do domu: powiedziałam z delikatnym sarkazmem
N- Nie słyszałeś co powiedziałem. Powiedziałem, że cię odwiozę: powiedział przesłodzonym głosikiem 
[T.I]- Czuje się zaszczycona, że wielki książę chcę mnie podwieźć ale naprawdę nie trzeba: na pół sarkazmem, a na pół prośbą 
N- Nie [t.i] obiecałam a ja obietnic otrzymałam. Uwierz mi jestem gotowy doprowadzić cię do mojego samochodu siłą: powiedział twardo. Zdziwił mnie, że potrafi być taki uparty. Stwierdziłam, że i tak mu nie zwieje. To grzecznie podreptałam za nim do jego samochodu 
N- Tak ciężko było mnie od razu posłuchał: powiedział śmiejąc się i jednocześnie wchodząc do samochodu. Westchnęłam cicho
[T.I]- Niall nie potrafię za tobą nadążyć. A ogólnie jestem dosyć upartą osobą
N- To już zdążyłem zaobserwować: powiedział cicho. Przekręcił kluczyk w stacyjce i opuścił szkolny parking: Czym bardziej próbujesz zaleść mi za skórę tym bardziej chce cię poznać: jego słowa pewnie zwaliły by mnie z nóg gdybym stała.
[T.I]- Ty też nie zachowujesz się jak przeciętny nastolatek: wymamrotałam
N- Dlaczego tak sądzisz? zapytał
[T.I]- Jesteś skryty masz niesamowity dar ludzie zagrają jak im zagrasz,a twoje oczy zmieniają kolor i jest w tobie coś mrocznego: powiedziałam na jednym wdechu
N- Jestem mroczny? Tak uważasz
[T.I]- Właśnie tak. Dlatego czasami się ciebie boje
N- A teraz się mnie boisz? zapytał
[T.I]- Nie wiem: odpowiedział zgodnie z prawdą
N- Jesteśmy na miejscu: Nawet nie zauważyłam kiedy stanął pod moim domem
[T.I]- Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam
N- To moja słodka tajemnica: wyszeptał mi na ucho. Moje ciało za drżało gdy owinął mnie jego ciepły oddech. Chciałam więcej. Pragnęłam żeby mnie dotknął pocałował, doprowadził mnie do takiego stanu jak nikt inny. Odwróciłam twarz w jego stronę. Moje oczy spotkały jego. Były odcieni letniego nieba. On też był rozdarty. Widziałam prowadził wojnę sam ze sobą. W końcu pochwycił moją twarz swoją i mnie pocałował. Mocno brutalnie zaciekle. Oddałam go tak samo mocno. Był jak najlepszy narkotyk uzależniał i chciało się więcej. Nasze języki prowadziły zaciętą walkę. Odpięłam pasy i usiadłam na jego kolanach.
 
Przepraszam, że tak długo czekaliście na kolejną część. Najpierw  w szkole miałam gonitwę a potem chciałam odpocząć. Postaram się dodać szybciej kolejna część. I na sam koniec udanych wakacji. Jeszcze raz przepraszam :*

Komentarze

Popularne posty z tego bloga