Marcel część 8

Perspektywa Marcela:

Zabije gnoja. Jak śmiał dotknąć moją [T.I]. Muszę ją odzyskać. Pójdę na to spotkanie z Johnem. Skopię mu tyłek i odzyskam moją dziewczynę. Mam nadzieje, że nic się jej nie stało. Jakim trzeba być mężczyzną, żeby coś takiego zrobić kobiecie, którą podobno kocha. To nie jest miłość. To jest szaleństwo. Ona po prostu była jego zdobyczą. Nie miała prawa z nim zerwać. Dopóki on tak nie zadecyduje. Może powinienem zadzwonić na policje, ale jak się dowie. Nie chce ryzykować życia mojej ukochanej [T.I]. Rozpłakałam się jak małe dziecko. To wszystko moja wina. Powinienem z nią zostać. Wiedziałem doskonale jaki jest John. Nigdy go nie podejrzewałem, że posunie się do czegoś takiego. Do wieczora pałętałem się bez celu po domu. Założyłem czarne dresy, czarna bluzę i czarne adidasy. Wyglądałem jak jakiś bandyta. Wsiadłem do samochodu i wyjechałem z parkingu. Skierowałem się w kierunku starych magazynów. Na miejsce dojechałem o 19,00. John już tam był. Trzymał mocno moją [T.I]. Wyglądało absurdalnie pięknie jak na taką dziwną sytuacje. Była w czerwonej koszuli w kratę, w białej bokserce, w ciemnych jeansów i w tych jej ukochanych czerwonych trampkach.
M- Wypuść ją; powiedziałem powoli i głośno. Mój głos nabrał szorstkości, która mnie sama zaskoczyła.
Perspektywa [T.I]

Siedziałam w tej piwnicy, aż do wieczora. Nie jadłam, nie piłam. A w kieszeni miałam mały ostry przedmiot, który wczoraj znalazłam. Wieczorem przyszedł John. Rozwiązał mnie i wsadził do samochodu
J- Spróbuj zrobić coś głupiego, a obiecuje, że więcej nie zobaczysz tego twojego chłoptasia: warknął w samochodzie. Miałam szansę na ucieczkę. Przed oczami miałam widok Marcela. Leżącego zimnego, z czerwoną plamą krwi. Do moich oczy nabiegły łzy, które po chwili spływały po mojej twarzy. Nie będę ryzykowała jego życia. Kocham go. On nie jest niczemu winny. Po pół godziny jazdy tym okropnym samochodem. Dojechaliśmy pod jakieś stare magazyny. John mocno chwycił mnie za ramię i wyciągnął z samochodu. Po chwili zjawił się Marcel. Wyglądał zniewalająco. Ubrany był na czarno. Od stóp do głów. Gdy usłyszałam jego głos. Miałam ochotę wyrwać i rzucić się w jego ramiona, ale nabrał szorstkości.
J- Oj Marcel. Ty mnie naprawdę nie pamiętasz co?: O czym on mówisz pomyślałam
M- Nie. Nie pamiętam a powinienem: zapytał całkowicie zdezeriontowany
J- Chodziliśmy do jednej klasy w liceum. To ty zawsze byłeś ten popularny, najprzystojniejszy. Na mnie nikt nie zwracał uwagi. Tylko ty się liczyłeś. Nauczyciele i uczniowie cię kochali. Buntowałeś ich przeciwko nich. Myślisz, że cię nie poznałem wtedy. Oczywiście, że cię poznałem. A potem zobaczyłem, że ciebie i [T.I] ciągnie do siebie. Byłem pewny, że odbijesz mi ją. To jest zemsta za te wszystkie lata.
M- John to nie była moja wina. Nigdy ci nie dokuczałem. Nie buntowałeś innych przeciwko tobie. Myślisz, że [T.I] cię by zdradziła. Nie. Kochała cię. To twoja wina, że ją straciłeś. Gdybyś jej nie zdradzał z każdą laską. Nigdy by cię nie zostawiła. Jeśli mam być szczery nigdy na nią nie zasługiwałeś. Jeśli ją kochasz puść ją i pozwól jej odjechać ze mną. Pozwól jej być szcześliwą.
J- Nie. Nie mogę przegrać: wyszeptał
M- John. Ty już przegrałeś. Zraniłeś ją. Ona cię już nie kocha. Ona się ciebie boi. Widzę strach w oczach mojej ukochanej [T.I].
J- To już jest koniec tej historii
Hejka. To przed ostatnia część z Marcelem. Mam nadzieje, że wszyscy którzy pisali egzaminy poszły wam dobrze. Ostatnia część pojawi się we wtorek albo w środę. Mam teraz wolne do środy z powodu matur. Mam maturę dopiero za rok, a nauczyciele wariują robią nam próbne matury itp. Jakie macie plany na majówkę. Ja ze znajomymi robimy dzisiaj ognisko a resztę majówki spędzimy na spontanie. Mam nadzieje, że chociaż troszkę wypoczniecie. A i jeszcze jedno. Powodzenia na maturze :) Do zobaczenia :*

Komentarze

Popularne posty z tego bloga