Niall część 2

Wyszłam ze szkoły z mętlikiem głowy. Ten chłopak jest pełen sprzeczności. Ruszyłam w stronę domu, gdy mignęło mi czarne bmw. Nie zgadniecie kto był kierowcą tego cuda? Niall. Mój organizm zareagował dziwnie. Poczułam szczęście, radość, a jednocześnie złość. Żaden chłopak nie wywoływał u mnie aż takich emocji i do tego sprzecznych ze sobą. Dopiero teraz zobaczyłam, że w stoję w jednym miejscu jakaś idiotka. Pędem ruszyłam do domu. Chwyciłam jogurt torebkę musli i jakoś łyżką. Pobiegłam do swojego pokoju. Włączyłam muzykę i próbowałam się zrelaksować i zapomnieć o chłopaku, którego spojrzenie prześwietla jak rezonans. Siedziałam tak do wieczora. W stanie całkowitej melancholii. W końcu wstałam i poszłam pod prysznic. Wszystko było takie zwyczajne i proste. Banalnie proste. Spojrzałam w swoje odbicie lustrze. Niby byłam taka sama. Te same brązowe oczy, te same kręcone brązowe włosy. Po raz pierwszy poczułam się inna i obnażona. I to za sprawą tego chłopaka. Nie chcę tego czuć. Chcę żeby było tak jak kiedyś. Nigdy już nie będzie takie samo. Do moich oczu nabiegły łzy, które po chwili spływały już po mojej twarzy. Nawet ich nie otarłam, tylko od razu weszłam pod prysznic. Próbowałam się rozluźnić, ale na darmo. Zrezygnowałam z całego procesu relaksacji. Błyskawicznie się wytarłam się i ruszyłam do łóżka. Usnęłam. Tej nocy śnił mi się Niall James Horan. Dlaczego ten idiota musi nawiedzać mnie także w snach. To nie fair. Ja go nie nawiedzam w snach ani nigdzie. Ruszyłam na dół na śniadanie. Rodzice spojrzeli na mnie z niepokojem. Nie ukrywam nasze stosunki nie były najlepsze
[T.I]- Coś się stało: zapytałam siląc się na uprzejmy ton
M- Kochanie krzyczałaś przez sen: powiedziała spokojnie. Widać było, że się martwi
T- [T.I] kto to jest Niall: zapytał. Zakrztusiłam się sokiem
[T.I]- Nie wiem o czym mówicie. Musiało wam się przesłyszeć, a po za tym muszę już iść: burknęłam
M- [T.I] kanapki: krzyknęła mama
[T.I]- Kupię sobie coś po drodze: i wyszłam To się robi chore. Wiem doskonale co krzyczałam. Gdy wchodziłam do ciepłego budynku szkoły. Zobaczyłam jego. Wysiadał ze swojego czarnego bmw. Otaczały go grupka dziewczyn. Jednak szybko je zbył. Szybko jego wzrok powędrował na mnie. Uśmiechnął się szelmowsko. Spuściłam wzrok i ruszyłam pod salę. Nie mal nie jęknęłam. Chemia. Znienawidzony przedmiot i muszę siedzieć z nim. Szczęście mi dopisuje. Zobaczyłam, że ktoś stoi mi nad głową. Moje tęczówki napotkały błękitne tęczówki. Doskonale wiedziałam do kogo należą.
N- Część: powiedział ze swoim irlandzkim akcentem
[T.I]- Hej: odpowiedziałam cicho.
N- Widziałem wczoraj jak szłaś do domu. Chciałem się zatrzymać, ale nie wiedziałam czy nie pogonisz mnie kijem: powiedział śmiejąc. Były to zwykłe słowa, ale mnie zirytowały.
[T.I] O to nie musisz się martwić. Nie zachowuję się jak wariatka. Nawet na chemii: powiedziałam z sarkazmem. O kurczę zdenerwowałam. Krew w moich żyłach zaczęła szybciej krążyć.
 Bardzo przepraszam, że dopiero teraz dodaję część, ale to wszystko wina szkoły. Koniec maja, początek czerwca to dla mnie sezon poprawiania. Uwierzcie w drugiej klasie lo nie jest łatwo. A zwłaszcza kiedy się chce utrzymać średnie powyżej 4,00. Dobra kończę swoje ględzenie. Do zobaczenia :*

Komentarze

Popularne posty z tego bloga